FANDOM


Obudziłem się z okropnym bólem głowy. rozejrzałem się, byłem w pokoju a dziewczyny mówiły coś do mnie. Zagłuszał je ból głowy, dlatego pokazałem im gestem, żeby poczekały, a sam czekałem, aż będę w stanie rozmawiać. Po czym zapytałem:

-O co chodzi?

-Gdzie jest Kacper? - Zapytała Lucy. A ja nie wiedziałem jak im to powiedzieć...

-Gdzie jest Kacper? - Powtórzyła za Lucy Ange.

Ciężko mi rozmawiać, a tym bardziej gadać o takich rzeczach! Oduczyli mnie w centrum, a poza tym mam jakieś świństwo w żyłach!

-Nigdzie... Nie ma...

-o czym ty gadasz?

Powiedziała zirytowana Lucy. powoli, Usiadłem, Domyśliłem się, że prędzej czy później muszą się dowiedzieć. Dlatego opowiedziałem im to, co wydarzyło się na stołówce...

- Czemu mu nie pomogłeś? Mogłeś ich zabić! Miałeś broń! - Wrzasnęła Lucy.

-Nie zabije człowieka... - Tłumaczyłem.

- oni nie byli normalni... To co innego! - krzyczała Lucy.

-Tak naprawdę to Kacper też ma lekko z głową... - Broniła mnie Ange.

-Mimo to! On był jedynym, który wiedział coś o tym miejscu! - Argumentowała Lucy.

-Mówisz tak jakbym nic tam nie robił... - Zauważyłem.

-Dobra "robiłeś"... Ale za mało! A dlaczego niby nie zabijesz mordercy?

-Bo w Biblii pisze...

-Tak Biblia... Zabrania ci ratować ludzi? Zabijając złych ludzi? - Pytała ironicznie Lucy.

-Biblia mówi żeby ratować i pomagać, ale zabrania zabijać ludzi... Bez wyjątku...

-Takie ważne są dla ciebie te zasady?

Nic nie odpowiedziałem, bo wiedziałem, że cokolwiek powiem wykorzysta to przeciwko mnie.

-Tak... ty to nigdy na osobiste pytania nie odpowiadasz! A wszystko pewnie przez tego twojego durnego Boga!

O nieee... Teraz Lucy przesadziła... Wstałem z takim impetem, że aż zdziwiło to Lucy, nie było w niej strachu ani zawahania, tylko złość i zdziwienie.

-Bóg jest ostatnią osobą, która została mi z centrum... Dzięki niemu żyję. Dzięki niemu mam Biblię. Dzięki niemu dostałem się tutaj! Tak tutaj jest dobrze! Biorąc pod uwagę, że w centrum na moich oczach zabili całą moją rodzinę, moich przyjaciół i...

To było za dużo dla mnie... Wpadłem do konta i zacząłem się głośno modlić, ale przez mój płacz nie szło zrozumieć początku.

-Boże pozwól mi zapomnieć... tak jak wtedy gdy mi pomogłeś... żebym nie cierpiał... wybacz też tym ludziom, że ich zabili i to, że Kacpra zabili... (tutaj dało się już mnie zrozumieć) Przepraszam, że nie uratowałem Kacpra, że nie miałem pomysłu... Wybacz mi i tym ludziom co go krzywdzą... Jeżeli on żyje to pomóż mu nie cierpieć, a jeżeli nie... to wybacz mu jego grzechy, i pozwól mu żyć w raju... a tą modlitwę, jeżeli jest zgodna z twoją wolą, zasyłam do ciebie w imię twego syna, a naszego króla - Jezusa Chrystusa. Amen

-Amen

Ku mojemu niewiarygodnemu zdziwieniu powiedziała Ange. Po czym podeszła do mnie i przytuliła mnie mówiąc:

-Ange da przytulasa, dla naszego smutasa...

-Z kim mnie zamknęli...

stwierdziła Lucy.

-A kto to mówi... kochanka Jeffa?

Powiedziała Ange, ale zaraz po tym Lucy rzuciła się na nią i zaczęła ją szarpać za gardło... No nie znów podobna sytuacja... Złapałem Lucy za gardło i zacząłem dusić, do momentu aż straciła przytomność.

-zabiłeś ją?

Spytała Ange.

-Nie... nic jej nie będzie... pośpi tylko do rana.

wyjaśniłem.

-a skąd wiesz?

-Mało mnie dusili? W centrum nie było "dobranoc" tam dusili i zanosili do łóżka... a propo, pomóż mi ją zanieść.

gdy ją zanieśliśmy, stwierdziliśmy, że dzisiejszą noc Ange prześpi na łóżku Kacpra. A rozmowy o Centrum na szczęście udało mi się uniknąć...

(więcej części http://pl.creepypasta.wikia.com/wiki/U%C5%BCytkownik:Atlantyda )

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki